Zergowie zjawili się szybko. Rozdzierając drzwi, ściany i sufity. Erekul wyczuwał innych wysokich templariuszy. Swych braci i siostry walczących i umierających, kupując cenne sekundy czasu. Zamknął oczy, czuł jak pulsuje w nim Khala. Zebrane myśli i uczucia jego ludu były przepełnione chaosem, terrorem i bólem.
Zergowie posiadali kontrolę nad ukochanym światem ojczystym Erekula, planetą Aiur. Najeźdźcy zapewne myśleli już, że przejęli władzę. Nie wiedzieli, że wojna była jeszcze daleko od zakończenia. Przemierzył mroczne korytarze idąc w stronę konsoli, jego dłonie skąpały się w niebieskim blasku. Wprowadził kody z syrenią gracją. Drzwi za nim zaczęły drżeć.
Na skraju znanej protossom przestrzeni, sygnał był odbierany i zapisywany. Długo nie aktywowane kryształy rozjaśniły się, studnie energii stanęły otworem. Moc płynęła.
Erekul zwrócił się w stronę pogniecionych drzwi. Dwaj wysocy templariusze, już martwi, przelecieli przez pokój zsuwając się po ścianie. Rozpostarła się masa brązowych i szarych ciał: małych, szybkich zerglingów – wszystkim ślina ociekała z pysków. Następne przybyły hydraliski, większe kreatury najeżone kolcami i furią. Oczy Erekula zabłysnęły lodowatym błękitem, chwycił głowę pobierając swą psioniczną energię. Zbliżyli się do niego oszalałym huraganem nienawiści. Rozpostarł szeroko ramiona otwierając bramę. Zergowie wili się gdy ich ciała były łamane i rozrywane. Wlewali się coraz liczniej tamując przejście swą nieprzebraną liczbą. Protoss skupił swą psioniczną energię na największym, śliniącym się hydralisku rozrywając jego mózg. Zergów jednak nie ubywało, charcząc wlewali się do pomieszczenia, czołgając się obok drgającego hydraliska. Został otoczony. Erekul był zgubiony – nie będzie już kolejnej burzy psionicznej. Z mentalnym krzykiem wściekłości i dumy rzucił się na zergów, rozrywając ich swymi rękami. Ich zęby i kolce przebijały jego ciało, zerglingi i hydraliski wlewały się na niego dopóki nie poległ.
Juras otworzył swe zamknięte od wieków oczy. Inżynierowie uprzedzali go, że przebudzenie ze stazy będzie nieprzyjemne. Kłamali – to było potworne. Jego skóra, oczy i zakończenia nerwowe, wszystko bolało. Wytoczył się z komory przebudzeniowej, osłaniając oczy przed delikatnym blaskiem na mostku Moratun’a.
Miał zostać zbudzony jedynie wtedy gdy jego statek wykryje oznaki inteligentnego życia. Była to chwila o której Juras marzył od kiedy po raz pierwszy zaprojektował ten ogromny okręt. Kontakt z myślącą, obcą inteligencją miał zaprowadzić Protossów ku nowemu złotemu wiekowi, zachęcając do odrodzenia sztuki i kultury. Juras miał znaleźć się w tym miejscu aby to wszystko zobaczyć.
Przeniósł się ostrożnie do głównej konsoli by przestudiować odczyty. Statek płynął przez kosmiczną przestrzeń, siła tarcz była maksymalna a broń w gotowości. Juras projektował mothershipy jako pokojowe statki poszukiwawcze, ale przestrzeń kosmiczna jest niebezpiecznym miejscem i te masywne okręty zostały ciężko opancerzone i osłonięte tarczami. Mogły również szczycić się najgroźniejszą bronią, jaka została kiedykolwiek zaprojektowana przez Protossów. Juras był przeciwny montowaniu uzbrojenia, jednak kasta templariuszy była innego zdania. Przekonwertowali oni nawet niektóre z nich na pojazdy dowódcze prowadzące całe armady. Jurasowi jednak udało się zachować swój ukochany prototyp – Moratun, stworzony do poszukiwań.
Był pewien, że broń nigdy nie będzie potrzebna. Ciężko mu było wyobrazić sobie gatunek, prowadzący międzyplanetarne podróże w innym celu niż chęć poznania, dzielenia się i nauki.
Nie wolno protossom popełniać błędów z przeszłości, jest to norma moralna którą Juras recytuje w myślach: protossi nie mogą popełnić błędów przeszłości.
Dotknął konsoli. W tym momencie ujrzał pierwszy komunikat pochodzący od nowego gatunku. W miarę jak pojawiał się obraz, jego brwi marszczyły się coraz bardziej. Była to prosta seria transmisji wysłana do wszystkich nieaktywnych statków typu mothership: „Wracajcie do domu. Jesteśmy zgubieni”.
Strach przeszył serce Jurasa. Instynktownie sięgnął do Khali i poczuł uspakajający dotyk – gdzieś tam byli jego pobratymcy.
Zamknął oczy i poczuł jak gdyby jedyny wraz ze swym statkiem przemierzał ciemność. Mimo tego, iż jako badacz przywykł już do samotności, pomyślał, że było by miło powrócić i poczuć gorący uścisk swego ludu. Przeszedł w stan medytacji. Juras był pełen obaw przed tym co przyjdzie mu ujrzeć na końcu jego podróży jednak pod ciężką warstwą obaw odnajdywał również spokój. Jego bracia należeli do Pierworodnych, posiadali Khalę oraz Konklawę. Każdy problem można przezwyciężyć.
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
20 stycznia 2010
Data modyfikacji : dn. 21 stycznia 2010